|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Witamy was, czyli tolerancja po northamptońsku
Dziś wielka dyskusja w „Gazecie” p.t.: czy Polacy są tolerancyjni. Założę się, że każdy, no prawie każdy, zapytany o to rodak powie, że oczywiście tak. Ale jak pokazały badania, okazuje się, że gdy chodzi o konkretne sytuacje, nie zawsze jesteśmy na tyle otwarci, aby zaakceptować inność. Pierwszy wieczór w Northampton spędziłam w ratuszu. Władze miasta i policja zorganizowały spotkanie dla Polaków, bo jak mi wyjaśniał zastępca komendanta policji, superintendent George Shipman, Polacy w Northampton mieszkają i ciężko pracują, stali się częścią lokalnej społeczności, więc, żeby czuli się w niej dobrze, trzeba ich wesprzeć, podpowiedzieć, gdzie mogą szukać pomocy w życiowych sprawach. Policja już zatrudniła tłumaczy, aby ułatwić Polakom kontakt.
Przyznam, byłam pod wrażeniem, gdy pani burmistrz, Lee Mason, mówiła do zgromadzonych w ratuszowej sali narad: „Witamy was, cieszymy się, że jesteście z nami”. Próbowałam sobie wyobrazić analogiczną sytuację w Radomiu: prezydent miasta witający grupę Włochów, albo Bułgarów, którzy przyjechali do Radomia do pracy i policję radomska zatrudniającą tłumacza z bułgarskiego. Mamy wiele przykładów na naszą otwartość: klasy integracyjne w których razem uczą się dzieci polskie i romskie, czy wolontariuszy z Arki, którzy w ośrodku dla uchodźców organizują zajęcia dla dzieci cudzoziemców. Ale też pamiętam dyskusję, która wywiązała się na forum „Gazety” po tym, gdy opublikowaliśmy artykuł na temat pierwszego w Radomiu klubu „guy friendly”. Czy my Radomianie jesteśmy tolerancyjni? Czy stać nas na otwartość wobec innych? piątek, 16 listopada 2007, junga
Komentarze
berttone
2007/11/16 19:56:05
Sprawa Northampton w przypadku M. Rusek stała się już ciężką obsesją. Może czas skończyć te wygłupy, bo staje się to żenujące. Pracowałem w Northampton 4 lata i nie widziałem tam nic, co mogło by być wzorem do naśladowania dla Radomia. Sami Anglicy uważają to miasto i podobne osady przemysłowe za zwykłe dziury i po pracy starają się stamtąd jak najszybciej uciec. Szanowna Pani żyje niestety w oderwaniu od rzeczywistości i staje się to niebezpieczne (głównie dla niej samej). O śmieszności całej tej akcji nawet nie wspomnę. Cóż tak dzieje się zwykle wtedy, gdy szefowie nie wiedzą czym zajmują się ich dziennikarze i mają problemy z zapełnieniem czterech stron gazety.
2007/11/16 20:54:50
Do berttone: A moze napisz cos wiecej o Northampton, skoro poznales je blizej niz red. Rusek? Jesli dobrze rozumiem cel akcji, bylo nim wybranie miasta mozliwie podobnego do Radomia, od ktorego moglibysmy sie co nieco nauczyc. Skoro piszesz, ze Northampton to dziura i ludzie uwazaja, ze nie ma tam nic do roboty i trzeba uciekac, to nie widze, aby bardzo roznilo sie to od Radomia. Ale z drugiej strony Northampton podwoilo liczbe mieszkancow w ciagu ostatnich 30 lat, ma szybkie polaczenie ze stolica i ludzie jakos tam mieszkaja. I chyba nie narzekaja? Wladze miasta sa bardziej otwarte, konsultuja wiele rzeczy. To rozni N. od Radomia - i tego moglibysmy sie nauczyc. Z ciekawoscia przeczytam Twoja opinie. JK
2007/11/17 12:08:04
Drogi Berttone, a raczej chyba drogi Robercie, uwierz mi, nie mam obsesji na punkcie Northampton. Pokazując dobre przykłady chcę wywołać dyskusję na temat jakości życia w Radomiu i naszej aktywności. Mieszkałeś cztery lata w Northampton? I nie zauważyłeś niesamowitych udogodnień dla niepełnosprawnych, parków, które nie są ogrodami botanicznymi z zakazem deptania trawy, tylko boiskami do gier rodzinnych? Nie zauważyłeś, że straż miejska nie jest osobną formacją tylko integralną częścią policji a urzędowe sprawy załatwia się przez internet, dzięki czemu nie potrzeba 180 tylko 60 urzędników? Ale może podróżując zauważyłeś w innych miastach inne rozwiązania, które możemy przenieść do Radomia? Może zamiast narzekania, jaki głupi pomysł miała Gazeta i jej dziennikarze, udałoby się nam zrobić coś pozytywnego? Zaproponuj coś. Usiądź i napisz. Z tym nie powinieneś mieć kłopotu, przecież pracujesz w mediach...
2007/11/20 21:36:32
Po mojej osobistej sprawie z Nigeryjczykami wiedziałam, że coś jest nie tak z policją w Yorkshire... Ale to, że tak przyjaźnie nastawiona do Polaków jest policja w Northampton, smutno kontrastuje z tym, co ostatnio przeczytałam na stronach Yorkshire Post. Czy to może ja źle interpretuję ów artykuł? Oceńcie sami...
www.yorkshirepost.co.uk/news/2m-bill-as-police-spending.3497078.jp |